Między nami kobietami

Zbudować prawdziwą przyjaźń nie jest łatwo. Ten proces trwa latami. Przechodzi różne fazy, wzloty i upadki, aż przychodzi dzień, w którym siostrzeństwo jest już idealnie oszlifowane, rozumiemy się bez słów i wiemy o sobie praktycznie wszystko.

Teraz wiem, że różne stany i uczucia przemijają… małżeństwo, rozpacz, gniew, problemy w pracy, a prawdziwa przyjaźń zostaje. Fakt, że mogę liczyć na drugą kobietę jest dla mnie budujący. Popatrz siostro, posłuchaj: to pada i pada deszcz, dobra pogoda na każde nieszczęście i na kieliszek wódki też – Agnieszka Osiecka trafiła w sedno. Nie zawsze tak było. Moja wielka przyjaźń miała lepsze i gorsze dni. Przez kilkadziesiąt lat okresy ciszy przeplatały się z euforią. Nie było mnie przy niej, gdy przechodziła najgorsze chwile w swoim życiu i choć o tym nigdy nie wspominam, leży mi to ciągle na sercu. Teraz wszystko jest już na swoim miejscu.

Ona powie mi prosto w oczy, że wymyślam nieistniejące problemy. Uświadomi mi, że udaję sama przed sobą, że mi na kimś nie zależy, a jest zupełnie odwrotnie. Powie mi szczerze, co jest dla mnie dobre, bez oceniania i moralizowania. Wreszcie, swoimi działaniami na rzecz zwierząt, zainspiruje mnie do przekucia słów w konkretne posunięcia dla schroniskowych kotów. Ona zna mnie bardzo dobrze i rozumie bóle głowy. Czasem mnie wkurza, gdy się czepia, że nie oddzwaniam albo nie odpisuję, a robi to nawet wtedy, gdy jest po drugiej stronie globu. Wiem, że choć jesteśmy zupełnie inne i mamy różne marzenia, jesteśmy dla siebie wsparciem i niech tak zostanie na wieki.

Każda z nas jest inna, fot. Radek

Każda z nas jest inna, fot. Radek

Przez lata, a jestem już prawie na półmetku wędrówki, eliminowałam z życia wiele kobiet, które były nieszczere, toksyczne, nadmiernie obciążające. Na ich miejsce pojawiły się inne, wartościowe i już zostały. Jest ich garstka, policzalna na palcach jednej ręki. Mam tę świadomość, że mogę na nie liczyć, że zawsze mogę zadzwonić i zostanę wysłuchana. Nie chcę obarczać bliskich problemami, ale czasem nie mogę sobie sama z nimi poradzić. Staram się być takim wsparciem także dla nich. Zwykła rozmowa powoduje, że wyolbrzymione problemy przybierają nagle normalne rozmiary. Poczucie humoru i rozładowanie napięcia, a przede wszystkim zainteresowanie drugą osobą i jej problemami czynią cuda. Popatrz siostro, posłuchaj: to pada i pada deszcz... nasza robota już nam nie ucieknie i nasze życie też. Wzajemna akceptacja i zrozumienie, że każda z nas jest inna, stanowi podstawę do udanej damskiej przyjaźni.

Mnogość różnorodnych problemów w moim życiu powoduje, że chcę mieć oparcie w innych kobietach. Wielość radości sprawia, że chcę się tym z nimi podzielić. W końcu nikt nie zrozumie mnie lepiej niż przyjaciółka, która idzie przez życie obok mnie. Każdej z nich mogę bez wstydu opowiedzieć co mnie boli, co raduje, co zrobię podczas nowiu księżyca i że właśnie się zakochałam. Potrzebuję wartościowych dziewczyn w swoim życiu, bo one mi dają motywację do działania i do zmian. To zupełnie inna siła niż ta, którą czerpię od mężczyzny.

Anna Piekut

Anna Piekut

Absolwentka studiów w WSP TWP w Warszawie o kierunku polityka społeczna.

Komentarze