Era Ogarniacza

Żyje sobie tak dobrze, tak uzależnia, tak ułatwia wypowiadanie, że po co komu się do tego wtrącać?

Ogarnianie, to teraz tak powszechna czynność, że powinna zostać wzniesiona na wyżyny, zyskać fanów, doczekać się wydania poradników, sztabu wolontariuszy, chóru, a w słowniku pojawiać się na liście jako wyraz bliskoznaczny większości czasowników – może nawet tak już jest, nie sprawdzałam.
Jak ogarnąć taką moc?

Skąd ta niezwykłość?

Ogarnąć oznacza dziś prawie wszystko. Jak to słowo przedarło się do języka, że potrafi zastąpić tak wiele innych słów? Niecodzienny przypadek? Bezokolicznik ogarnąć o tyle dodatkowo zasługuje na uznanie, że nie robi furory samodzielnie, ale wspiera się przeróżnymi spójnikami, zaimkami. Sprytnie to nasz bohater wymyślił. Takie wsparcie z każdej strony poszerza znacznie zasięg, co za tym idzie – rozpowszechnia się jeszcze szybciej. Mocno zaprzyjaźniło się także z pewną partykułą. Znacie to na pewno: Nie ogarniam tego. Od dłuższego czasu nasz bohater dobrze żyje z zaprzeczeniem nie.

Era Ogarniacza, fot. Free-Photos, CC0

fot. Free-Photos, CC0

Sława Ogarniacza przekroczyła już wszelkie granice bycia sławnym. Ogarnianie przeniknęło słowo mówione, pisane, śpiewane, recytowane. Wpłynęło na język młodzieży i starszych. Stało się stylem bycia. Dzielimy się w końcu na tych, co ogarniająnie ogarniają. Taki Ogarniam Stajl (ang. Ogarniam Style).

Szykując ten, sprawiający mi wszechogarniającą przyjemność, tekst, przejrzałam krótko wyrazy bliskoznaczne proponowane do tytułowego słowa. Jest ich bez liku – być w domu, sprzątnąć, chwycić, objąć, moje ulubione i chyba z tych starszych – doprowadzić do ładu. W tak wielu kontekstach można zastosować to słowo, że nie ma się co tu rozpisywać, a jedynie podkreślić niezwykłość jego Onajogarniającej Wielkości.

Ogarniacz żyje sobie tak dobrze, tak uzależnia, tak ułatwia wypowiadanie, że po co komu się do tego wtrącać? Ja jednak chciałabym. Język polski jest tak bogatym i pięknym językiem, że pomimo szacunku do roboty jaką Ogarniacz wykonał, mam mu za złe, że ogranicza możliwości zastosowania wielu innych, pięknych słów, za którymi powoli zaczynam tęsknić. Zaryzykuję i pozwolę sobie podać kilka przykładów, które prawdopodobnie nie doczekają się piosenek na ich własny temat, a i lajki też się nie posypią strumieniami. Możliwe jednak, że ograniczą szerzenie się, rosnącej w siłę, wydawałoby się nie do pohamowania, mocy i sławy Ogarniania.

Najczęściej Ogarniacza spotykam, gdy ktoś ma sporo spraw do załatwienia w krótkim czasie. Mówi mi wtedy:
Ogarnę tylko i się odezwę.
Zaraz będę gotowy, tylko to ogarnę.
Jakoś to ogarnę i dam znać.
Muszę tylko coś ogarnąć.

Moje nieśmiałe propozycje zastępstwa:
Dokończę kilka spraw i się odezwę.
Zorganizuję się lepiej i dam ci znać.
Rozprawię się z tym i tamtym i się z tobą skontaktuję – to piękne, prawda?

Ten tego...?

Jeszcze nie tak dawno zwyczajnie, bezczelnie rozsławiło się, nie wiadomo kiedy i jak, pewne tegowanie. Pamiętacie może?
Jak to się teguje?
Tu otwórz, tu wyteguj, zrobione.
Zamówmy tego no, kebaba.
No wiesz, o kogo mi chodzi, tego no, no taki z tych, tego, co go lubi Kasia…
Wytegujmy to i będzie z głowy.

Sporo mi edytor słów podkreślił do poprawy w tym tekście. Ogarniacie czemu? Tegowanie ustąpiło miejsce ogarnianiu. Co będzie następne po erze Ogarniacza?

Katarzyna Wojtunik

Katarzyna Wojtunik

Prywatnie żona jednego męża, mama trójki chłopców.
Zawodowo blogerka, copywriter, freelancer, przedsiębiorca.
Najbardziej lubi po prostu pisać.

Strona internetowa
katarzynawojtunik.pl

Inne tego autora:

Komentarze