Gwiazda rocka czy podglądacz?

Apaszki raz są konieczne, za jakiś czas wydają się przedpotopowe, a wszystko po to, by za chwilę znów było wstyd wyjść bez nich. Takie to już prawa świata mody.

Mijające lato skłoniło mnie do podzielenia się pewna refleksją. Zaraz zaczną się deszczowe dni spędzane pod kocem i wakacyjne spostrzeżenia pójdą w niepamięć – warto więc je zapisać.

Wiele razy, podczas tych wakacji, może dlatego, że były wielce pogodne, przytrafiły mi się rozmowy z osobami, które miały na nosie okulary przeciwsłoneczne. Celowo napisałam przytrafiły mi się, a nie miałam przyjemność, bo przyjemne to nie było.

Kiedy zaczynamy z kimś rozmowę, powinniśmy od razu ściągnąć nasze ciemne okulary z nosa. Dla niektórych jest to bardziej naturalne, dla innych mniej. I właśnie tych drugich przyciągałam w te wakacje jak magnes.

Wszelkie urozmaicenia garderoby, dodatki, sinusoidalnie stają się ważne. Apaszki raz są konieczne, za jakiś czas wydają się przedpotopowe, a wszystko po to, by za chwilę znów było wstyd wyjść bez nich. Takie to już prawa świata mody. I tak, jednego sezonu zainteresowanie okularami spada, kolejnego rośnie.

Gwiazda rocka czy podglądacz?, fot. webandi, CC0

fot. webandi, CC0

Tego lata okulary na pewno były na szczycie swojego wykresu istotności. Dla niektórych ten dodatek do garderoby jest ważniejszy niż szacunek do rozmówcy. Kiedy podczas rozmowy partner dyskusji, trzyma ciemne okulary na nosie, to trochę tak, jakby rozmawiał tyłem do mnie. Trzeba więcej myśleć o innych, niż o sobie. Rozmawianie w ciemnych okularach jest snobistyczne. Stanowczo za często zdarzyło mi się prowadzenie rozmowy z osobą w okularach słonecznych w tym sezonie. Gdyby to było raz, pewnie nie byłoby tematu. Ale w tym roku, to była jakby plaga gadatliwych gwiazd rocka.

Jeśli już tak bardzo razi w oczy i mamy te, tak wiele znaczące dla wizerunku, ciemne okulary na nosie, to, jak tylko ktoś się do nas odezwie – ręka powinna automatycznie wędrować w stronę skroni i ściągać okulary. I to już od sytuacji zależy, co z nimi powinno się zrobić. Nie zawsze wsuwanie na głowę jest na miejscu, ale to już temat na osobne obrady.

Podczas jednej rozmowy, tak mnie krępowało to patrzenie w przyciemniane szkła rozmówcy, że rzuciłam w końcu: nie widzę twoich oczu. Nie pomogło.
Drodzy, wrażliwi na słońce, przemili rozmówcy, rozmawianie z osobą bez kontaktu wzrokowego jest nad wyraz niekomfortowe. Pamiętajmy o tym.

Okulary przyciemniane ściągamy również wchodząc do pomieszczeń i... o ile w tramwaju pełnym sobie obcych ludzi nie ma to wielkiego znaczenia, poza tym, że nieznajomi uznają was za podglądaczy, to już w budynku noszenie ich na nosie nie ma racji bytu i jest komiczne. Bądźmy świadomymi właścicielami tego modnego wynalazku.

Katarzyna Wojtunik

Katarzyna Wojtunik

Prywatnie żona jednego męża, mama trójki chłopców.
Zawodowo blogerka, copywriter, freelancer, przedsiębiorca.
Najbardziej lubi po prostu pisać.

Strona internetowa
katarzynawojtunik.pl

Inne tego autora:

Komentarze