Zwyczajnie niezwykły widok

Rdza na furtce do placu zabaw objęła juz połowę ramy. W rynnie garażu pojawiła się druga roślinka. Nie wierzę, że ten trzepak jeszcze stoi. Kiedy ostatnio na nim ktoś dywan trzepał? Nie pamiętam.

Patrzę przez to moje okno, patrzę latami. Widzę domy, bloki, parking i garaże. Widzę plac zabaw. Widzę przewody z prądem. Ławki, kosze na śmieci, sieć chodników, szyld sklepu. Tylko tyle mogłabym opowiedzieć. Absolutnie nic poruszającego, zupełnie nic ciekawego. Zwykłe, klasyczne, polskie podwórko. Ale ileż ono emocji wywołuje.

I gapię się na to wszystko już tak bardzo długo. Ta konsekwentna niezmienność wkurza czasem okrutnie. Budzę się i odruchowo kontroluję pogodę. Zanurzam się pod firankę i… znowu nic, nie zmieniło się nic a nic. Wariacji można dostać! Jak można żyć w takim otoczeniu, w takim wiecznotrwałym krajobrazie. Muszę wyjechać, wyprowadzić się, rzucić to podwórko! Tu się nic nie dzieje. Na co ja czekam? Ubieram się stosownie do oknowej pogody i wychodzę.

Zwyczajnie niezwykły widok, fot. Quinn Kampschroer, CC0

fot. Quinn Kampschroer, CC0

Wróciłam zmęczona trochę tym planowaniem zmian w życiu. Wskoczyłam w ciuchy po domu. Postawiłam wodę na herbatę. Oparłam się o parapet. Analizuję szczegółowo mój wiekuisty obraz. Często to robię. Lubię tak popatrzeć.

Rdza na furtce do placu zabaw objęła juz połowę ramy. W rynnie garażu pojawiła się druga roślinka. Nie wierzę, że ten trzepak jeszcze stoi. Kiedy ostatnio na nim ktoś dywan trzepał? Nie pamiętam. Chyba znowu poukładali stare opony wokół młodych krzaczków, albo nie, chyba już leżą od dawna. O! Kolejna literka w neonowej reklamie miga, pewnie jutro już wygaśnie na lata, tak jak jej dwie poprzedniczki. Bluszcz już zakrył cały murek od śmietnika, a niedawno dopiero ktoś go posadził. To był dobry pomysł, bo mur straszył już od dawna brzydotą. Tyle się dzieje za tym oknem.

Odpoczęłam. Kontemplacja uparcie niezmiennego obrazu w ramie okiennej przynosi ulgę, daje poczucie stabilności. Jest moim punktem odniesienia. To dzięki niemu wiem skąd jestem, jaka jest pogoda, jaka pora roku. To dzięki niemu wiem, gdzie jest moje miejsce. Uwielbiam to moje podwórko. Uwielbiam tu wracać wyczerpana kombinowaniem nad tym, jak to zmienić.

Katarzyna Wojtunik

Katarzyna Wojtunik

Prywatnie żona jednego męża, mama trójki chłopców.
Zawodowo blogerka, copywriter, freelancer, przedsiębiorca.
Najbardziej lubi po prostu pisać.

Strona internetowa
katarzynawojtunik.pl

Inne tego autora:

Komentarze