Robert Plant w tradycji Zeppelinów

Przez nieco ponad dekadę istnienia grupy, Led Zeppelin stworzył dziesiątki przebojów i miał wpływ na powstanie zapewne setek, jeśli nie tysięcy rockowych kapel.

W tym roku mija pięćdziesiąta rocznica powstania jednego z największych i najbardziej znaczących zespołów rockowych – Led Zeppelin. Niedawno swoje 70. urodziny obchodził też wokalista grupy, Robert Plant, który, mimo wieku, wcale nie zwalnia tempa – nagrywając jedną z ciekawszych płyt w swojej solowej karierze.

Robert Plant and Jimmy Page of Led Zeppelin, Chicago, fot. Jim Summaria, CC BY-SA 3.0

Robert Plant and Jimmy Page of Led Zeppelin, Chicago, fot. Jim Summaria, CC BY-SA 3.0

Choć Led Zeppelin nie istnieje już 36 lat, wciąż pozostaje w pamięci fanów i żywo wpływa na obecne muzyczne trendy – wystarczy wspomnieć choćby Gretę Van Fleet, muzykę której przyrównuje się do początkowych nagrań grupy. Zeppelini stworzyli swój własny, zupełnie nowy styl w muzyce rockowej, nadając jej cięższego brzmienia, ale też energii i ładunku emocjonalnego na niespotykaną wcześniej skalę. Zespół tworzył kwartet muzyków, jednak największy wpływ na jego funkcjonowanie mieli główny autor muzyki, gitarzysta Jimmy Page oraz charyzmatyczny wokalista, Robert Plant.

Robert Plant, 2008 Bonnaroo Music Festival, Manchester, TN, fot. Joshrhinehart, CC BY-SA 3.0

Robert Plant, 2008 Bonnaroo Music Festival, Manchester, TN, fot. Joshrhinehart, CC BY-SA 3.0

Przez nieco ponad dekadę istnienia grupy, Led Zeppelin stworzył dziesiątki przebojów i miał wpływ na powstanie zapewne setek, jeśli nie tysięcy rockowych kapel. Wystarczy powiedzieć Stairway To Heaven i już wiemy, że to autorzy utworu powszechnie uważanego za największe dzieło w historii rocka. Dodamy Whole Lotta Love, Immigrant Song, Black Dog czy Kashmir i wiemy, że takiej ilości popularnych riffów nie wyprodukował żaden inny zespół. Do tego mamy psychodeliczne, urzekające No Quarter czy Since I've Been Loving You – jedną z piękniejszych rockowych ballad.

Carry Fire, Robert Plant, 2017, fot. materiały prasowe Warner Music

Carry Fire, Robert Plant, 2017, fot. materiały prasowe Warner Music

Zespół w wyniku tragicznych okoliczności zakończył działalność w 1982 r. i w tym samym czasie Robert Plant rozpoczą karierę solową, pierwsze albumy współtworząc z Page'm. To artysta, który cały czas się rozwija. O ile pierwsza płyta nawiązywała stylistycznie do późnych dokonań Zeppelinów, to kolejne były już wypadkową tego, co działo się w muzyce lat 80. i 90. Jednak dopiero w ostatnich latach wokalista tworzy muzykę chyba najciekawszą, pełną psychodelii, wpływów muzyki świata, wyciszoną i wysublimowaną. Taki jest właśnie ostatni jego album, Carry Fire, który można polecić nie tylko fanom rocka – jego dźwięki pozwolą ukoić nerwy po ciężkim dniu pracy, umilą także romantyczny wieczór we dwoje.

Piotr Słyszyński

Piotr Słyszyński

Absolwent socjologii i dziennikarstwa. Pasjonat muzyki, szczególnie rockowej i alternatywnej. Zainteresowany głównie polską kulturą.

Strona internetowa
piotrcopy.wordpress

Inne tego autora:

Komentarze