Prezent dla samego siebie

Jakże miło i słodko czuć się dobrym, wrzucając parę pałętających się po kieszeni groszy do puszki. Jak to przyjemnie wrzucić paczkę makaronu do koszyka dla potrzebujących i poczuć się jak dobroczyńca.

Wbrew temu, co może sugerować tytuł, dzisiejszy felieton nie będzie o tym, jak kochać samych siebie i sprawiać prezenty także samym sobie. Wręcz przeciwnie. Chcę dziś powiedzieć o pewnej prawidłowości, którą zauważam od dłuższego czasu. Och, ona na pewno żyje i ma się w najlepsze od zarania dziejów. Jednak dopiero ostatnio, gdy zaczęłam zwracać na nią uwagę, zaatakowała mnie w całej swej okazałości, a przykłady zaczęły pojawiać się jak na zawołanie.

W jednym z wywiadów siostra Małgorzata Chmielewska zauważyła, że dobroczynność nie polega na tym, by wydać z szafy stary, nieużywany płaszcz (i jeszcze oderwać futrzany kołnierz!). Ten zabawny, a jednak jakże prawdziwy przykład, poprowadził mnie dalej. Jakże my uwielbiamy dawać prezenty, dzielić się, czuć się dobrymi!

Dzieci z domu dziecka proszą o bony do sklepów, by mogły wybrać sobie same swoje ubrania (przecież zawsze muszą cieszyć się tym, co ktoś dla nich wybierze!). Ale jakże to tak? Bony na prezenty? Nigdy w życiu! My się postaramy, my wybierzemy dla was najlepsze, takie jakie nam się podobają. Będziemy przy tym czuć się fantastycznie, bo przecież robimy dla was, biednych dzieci, coś dobrego.

Prezent dla samego siebie, fot. blickpixel, CC0

fot. blickpixel, CC0

Bogata modnisia ma mnóstwo ubrań, których już nie założy. Bo stare, niemodne, nie pasują. Jednak szkoda wyrzucić, bo przecież jeszcze są dobre. Komu by więc je podrzucić? A, tak, ta biedna kuzynka! Powinna się ucieszyć z tych starych szmat. Ona za to będzie miała czyste sumienie, że się nie zmarnowały.

Ciocia dwóch dziewczynek w tym samym wieku – jednej z biedniejszego domu, drugiej z bogatego, kupuje im całkowicie różne prezenty. Jednej rozciągnięty niemiłosiernie sweterek z wyprzedaży, drugiej markowy ciuszek. Jednej najtańsze klocki w sklepie, drugiej te z wysokiej półki. Dobra, kochana ciocia. Nigdy nie zapomina o urodzinach. Nie można jej niczego zarzucić, a przecież prezentów nie komentuje się inaczej, jak achami i ochami.

Jakże nam miło i słodko czuć się dobrymi, wrzucając parę pałętających się po kieszeni groszy do puszki. Jak to przyjemnie wrzucić paczkę makaronu do koszyka dla potrzebujących i poczuć się jak dobroczyńca. Jakie to błogie uczucie, gdy można przez chwilę poczuć się lepiej od tych, którzy mają mniej, którzy potrzebują bardziej, których los obdarzył mniej hojnie.

Lila Górska

Lila Górska

Copywriter z krwi i kości. Polonistka.

Lubi psychologię, zwierzęta i kajakarstwo.
Po nocach, zamiast się wysypiać, czyta książki i ogląda filmy.

Inne tego autora:

Komentarze