Okaż trochę szacunku

Kiedyś za bardzo wierzyłam temu wewnętrznemu krytykowi. Myślałam, że przekładanie potrzeb innych ponad swoje jest szlachetne. Kiedyś najbardziej podziwiałam ludzi, którzy bez reszty poświęcają się obowiązkom. Bycie surowym dla samego siebie wydawało mi się największą cnotą.

Macie taki wewnętrzny głos, który zawsze Was strofuje? U mnie to wygląda mniej więcej tak:

Ja: O matko, ale ci ludzie mnie wkurzają. Mam ochotę wyjść stąd i od nich odpocząć.
Głos w mojej głowie: Jesteś niewdzięczna, okaż trochę szacunku.

Ja: Nie mam dziś siły na spotkania z ludźmi.
Głos w mojej głowie: Sprawisz wszystkim przykrość.

Ja: Mam ochotę do kogoś zadzwonić i wypłakać się do słuchawki.
Głos w mojej głowie: Nie możesz zadręczać innych swoimi problemami.

Ja: Potrzebuję poprosić kogoś o pomoc.
Mój wewnętrzny głos: Nie zawracaj innym głowy. Dasz radę sama.

Ja: Jestem taka zmęczona.
Głos w mojej głowie: Nie masz prawa być zmęczona, ludzie pracują po dwanaście godzin i nie marudzą.

Ja: Powinnam już pójść spać.
Głos w mojej głowie: Jeszcze tylko godzinka i skończysz pracę.

Ja: Mam ochotę obejrzeć serial.
Głos w mojej głowie: Znowu marnujesz swój czas.

Znacie to?

fot. Diana Feil, CC0

fot. Diana Feil, CC0

Kiedyś za bardzo wierzyłam temu wewnętrznemu krytykowi. Myślałam, że przekładanie potrzeb innych ponad swoje jest szlachetne. Kiedyś najbardziej podziwiałam ludzi, którzy bez reszty poświęcają się obowiązkom. Bycie surowym dla samego siebie wydawało mi się największą cnotą. Ale dzięki Bogu, szybko okazało się, że tak nie da się żyć. Żeby było jasne: nie uważam, że miłość do samego siebie powinna być największa. Takie przekonanie jest dla mnie skrajnie egoistyczne i prowadzić może tylko do katastrofy. Siebie nie można kochać bardziej niż innych, ale też nie mniej.

Przez zmęczenie tracimy zdolność racjonalnego myślenia, ciężko nam się skoncentrować, umiera nasza kreatywność. Dbanie o siebie to nie jest luksus, to konieczność. To nie egoizm. Jeśli nie dbamy o siebie stajemy się bezużyteczni dla innych.
Jesteśmy ludźmi, potrzebujemy powietrza, jedzenia, ruchu, snu, życia towarzyskiego, odpoczynku. Potrzebujemy realizować się twórczo. Potrzebujemy robić wielkie rzeczy. A to wszystko wymaga energii i czasu.

Wolelibyście być operowani przez przepracowanego chirurga, który chronicznie nie dosypia i jest na skraju depresji czy może przez wypoczętego i szczęśliwego lekarza?
Wolelibyście powierzyć swoje dziecko przygnębionej, notorycznie zmęczonej przedszkolance, której ciągle brakuje czasu, a wypłata nie wystarcza do pierwszego czy może zadbanej, zrelaksowanej i wypoczętej?

Jeśli będziemy sami o siebie się troszczyć, więcej będziemy mogli dać innym. Ciężko jest kogoś wspierać, kiedy samej ledwo stoi się na nogach.

Nie chcę żyć w świecie, w którym sukces mierzy się nieprzespanymi godzinami. Nie chcę żyć w świecie w którym ludzie przechwalają się, kto jest bardziej zrobiony, a poświęcanie czasu samemu sobie jest równoznaczne z lenistwem lub egoizmem. Nie podoba mi się kult matki Polki, która bez reszty poświęca się rodzinie, ale wewnątrz wysycha. Szkoda mi osób, którzy tak bardzo opiekują się innymi, że nie są w stanie zadbać o siebie. Zapominają o swoich studiach, pracy, pasjach, pełniąc nieodpłatnie rolę gospodyń, opiekunek czy terapeutów. Myślę, że pomoc należy im się bardziej niż podziw.

Katarzyna Durajska

Katarzyna Durajska

Studentka etnologii i antropologii kulturowej na UJ.
Od dziecka zafascynowana podróżami, kulturową różnorodnością. Z radością poznaje ludzi z całego świata.

Komentarze