Biustonosze do lamusa

Dlaczego coraz częściej odrzucamy ten element bielizny? Na pewno dla wygody. Biustonosz, nawet dobry, potrafi uprzykrzyć życie.

„Najlepszy moment mojego dnia to zwykle ten, w którym wreszcie mogę ściągnąć stanik” – wyznała mi kiedyś koleżanka. Od jakiegoś czasu w kwestii dbania o wygląd zaczęłam kierować się przede wszystkim wygodą i oszczędnością. Zaczynam świadomie rezygnować z tego, czego wcale nie potrzebuję do szczęścia. Zamiast pełnego makijażu nakładam jedynie puder, dzięki temu rano mogę spać 15 min dłużej; zamiast malować paznokcie kolorowym lakierem używam bezbarwnej odżywki (odpryśnięty, czy zarysowany lakier nie kłuje w oczy); długie, wiszące kolczyki, które zaplątywały się w szale, zmieniłam na minimalistyczne perełki. W pewnym momencie tej zmiany wszystkie moje klasyczne biustonosze wylądowały w koszu na śmieci. I nie widziałabym w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, jakie gorące dyskusje wywołuje kwestia noszenia lub nie noszenia tej części garderoby.

Dlaczego coraz częściej odrzucamy ten element bielizny?

Na pewno dla wygody. Biustonosz, nawet dobry, potrafi uprzykrzyć życie. Druciane fiszbiny wbijają się w ciało, haftki ocierają skórę. Najgorzej jest w letnie upały, kiedy pod zwykle mało przewiewnym materiałem, gąbkami i push-upami pocisz się i jest Ci naprawdę gorąco.

Kolejnym powodem dla którego nie noszę staników jest ich kupowanie. Naprawdę bardzo trudno jest wybrać biustonosz. Kiedy znajdziemy wygodny i dopasowany egzemplarz, przychodzi za niego słono zapłacić. Zamiast więc spędzać czas w sklepie z bielizną, wolę wyjście do restauracji lub teatru. To znacznie lepiej wydane pieniądze.

Jest jeszcze kwestia estetyki. Większość sklepów z bielizną mogłaby być jednocześnie wypożyczalnią kostiumów do filmów porno. Zwykle bieliznę reklamuje się jako seksowną i zmysłową, znacznie rzadziej jako wygodną i uniwersalną. Nie zawsze mam ochotę chodzić w koronkach, z kokardkami na sutkach, push-upem lub w satynie w kolorze wyzywającej czerwieni. Co prawda coraz więcej projektantów marek odzieżowych zwraca uwagę na poczucie swobody i komfort swoich klientek, jest też duży wybór bielizny sportowej, jednak to wciąż nie jest mainstream.

Większość z nas, skrupulatnie nosi biustonosze na co dzień, bo uważa to za przyzwoite, poza tym wydaje nam się, że są konieczne, by nasza sylwetka wyglądała dobrze. Nawet jeśli czujemy się nimi skrępowane. Kiedyś kobiety uważały tak o gorsetach, ale te, na szczęście, dawno wyszły z użytku.

Co mogę poradzić każdej kobiecie, którą biustonosze doprowadzają do pasji?
Spakuj je do worka, wyrzuć i ciesz się wolnością.

Katarzyna Durajska

Katarzyna Durajska

Studentka etnologii i antropologii kulturowej na UJ.
Od dziecka zafascynowana podróżami, kulturową różnorodnością. Z radością poznaje ludzi z całego świata.

Komentarze