Urodziny

Jedyny taki dzień w roku, w którym wszystko jest dozwolone.

Kiedyś nie lubiłam swoich urodzin. Uważałam, że nie ma z czego się cieszyć, bo jestem o kolejny rok starsza i nie mam zbyt wielkich osiągnięć na koncie. Dzień, w którym zrozumiałam, że celebracja urodzin jest jednym z aktów miłości do siebie, uważam za początek nowej ery w życiu.

Od kilkunastu lat spędzam ten ważny dzień poza domem. Sposobów na jego uczczenie mam wiele. Jednego roku wsiadłam rano na rower, aby ustanowić swój własny rekord kilometrowy. Wróciłam zmęczona i szczęśliwa. W innym czasie odwiedziłam Gdańsk, w jeszcze innym Rzym, a ostatnio Nowy Sącz i choć nie jestem przesadnie wierząca, to fakt, że tego dnia na mojej drodze stanęła Św. Rita, uważam za wielce znaczący. Gdzieś w międzyczasie przytrafił się trudniejszy okres, ale i wtedy nie dramatyzowałam, skorzystałam z pomysłu Reginy Brett, autorki książki Bóg nigdy nie mruga, i rozsypałam w moim miasteczku 43 jednogroszówki, aby przyniosły szczęście znalazcom.

Najważniejsze, że w urodziny traktuję się jeszcze lepiej niż każdego, zwykłego dnia. Ja siebie po prostu rozpieszczam, zawsze kupuję sobie podarunek z tej okazji. To nic wielkiego, ale to coś tylko dla mnie, coś bardzo osobistego. Często jest to książka, oczywiście z dedykacją, czasem flakonik perfum albo naturalne mydełko. Innym razem to delikatna bransoletka z unikatowym symbolem lub wykonana z kamieni, które wzmacniają pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Wszystko zależy od tego, czego aktualnie potrzebuję. Uwielbiam swoje urodziny, to moje święto. Mam jeszcze jedną tradycję, którą stosuję w każdą okrągłą rocznicę, a mianowicie piszę do siebie list, który otwieram dziesięć lat starsza. Emocje są ogromne, gdy rozdzieram kopertę, bo przecież nie pamiętam, co ta dekadę młodsza Anka chce mi dzisiaj powiedzieć. Może ma jakieś rady? Dzięki tym listom widać gołym okiem jak się zmieniam i rozwijam.

Jeszcze dużo przede mną, fot. Radek

Jeszcze dużo przede mną, fot. Radek

Co czeka mnie tego roku? Na pewno odwiedzę miejsce, w którym jeszcze nie byłam. Założę coś, co kupiłam specjalnie na tę okazję i będę cieszyć się każdą chwilą, każdym promieniem słońca i podmuchem wiatru. Jeśli będzie padać, czego nie przewiduję, schowam się przed deszczem, bo moje włosy tego nie zniosą. Zjem mega słodki deser i pomyślę nad swoją przyszłością, bo bardzo chciałbym coś zmienić. Poszukam w sobie odwagi do tych transformacji, bo zalążek planu śmiało przebija się przez schematy. Na obecną chwilę wszelkie ryzyko raczej nie jest wskazane, ale nikt mi nie zabroni zuchwale patrzeć w przyszłość i marzyć.

Czy ja czuję się staro? Czasem, gdy jestem zmęczona albo zaczynam narzekać, mam oczywiście kilkadziesiąt lat więcej. Myślenie ma tu ogromne znaczenie. Staram się wtedy wziąć w garść lub zwyczajnie odpocząć, nie robiąc nic. Fakty są jednak takie, że w pełni akceptuję swój wiek i wszystko, co się z tym wiąże. Może dlatego, że w moim mniemaniu, wyglądam i czuję się młodsza o dobrych kilka lat. Otoczenie może mieć na ten temat inne zdanie, ale to już ich problem.

Anna Piekut

Anna Piekut

Absolwentka studiów w WSP TWP w Warszawie o kierunku polityka społeczna.

Komentarze