Poszukiwany prawdziwy mężczyzna

Gdybym wywiesiła ogłoszenie tej treści, pewnie zjawiłoby się kilku panów, uważających, że mogliby nosić takie miano. Problem polega jednak na tym, że nie wiadomo, jakie przyjąć kryteria i czy w ogóle jakiekolwiek są.

Czy prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze? A może właśnie jest wrażliwy? Takie stereotypy niszczą mężczyzn, a przy okazji wprowadzają zamieszanie w mojej głowie. Czy sami mężczyźni uważają się za męskich i co to w ogóle znaczy? Czy w związku z tym, ja jestem prawdziwą kobietą? I co ewentualnie o tym świadczy?

Wymyśliłam cię, nocą przy blasku świec śpiewała lata temu Irena Jarocka. W tym miejscu powinnam wskazać listę niezbędnych cech charakteru, norm zachowania w konkretnych sytuacjach i opis wyglądu zewnętrznego, bo przecież ja też go wymyśliłam. Nie zrobię tego, bo nie posiadam takiej specyfikacji mężczyzny, ale mam pewien zarys, czego bym chciała. I niech mi nikt nie mówi, że nie ma oczekiwań wobec drugiej osoby, bo nie uwierzę. Zaczynam wobec tego wyliczankę. Podstawowa kwestia to partnerstwo. Nauczyłam się tego, bo wychowana według innych wzorców, początkowo myślałam, że on jest po to, aby wypełniać moją wolę i realizować tylko moje pomysły. Dużo czasu kosztowało mnie uświadomienie sobie, że każdy ma prawo do swoich spraw i swojego świata, a to przecież jest takie proste. Sama nie ograniczam i nie zniosę, żeby mężczyzna to robił. Wspólne pasje i zainteresowania? Byłoby idealnie, ale tylko w takim zakresie, aby każdy z nas miał wolność. Przymus nie buduje więzi. Opiekuńczy? Koniecznie, bo poczucie, że ktoś się o mnie martwi, dodaje mi sił. Wiedząc, że mogę na niego liczyć, jestem w stanie zrobić o wiele więcej. Przydałoby się jeszcze, aby miał inwencję, szalone zamiary albo chociaż pomysły i plan na siebie, a we wszystko co robi, szczerze wierzył. Co dla mnie, byłoby w konsekwencji zaraźliwe.

fot. Anna Piekut

fot. Anna Piekut

I tak chcąc nie chcąc, powstała lista. Poszukiwania wszczęte, ale z jakim skutkiem? We współczesnym świecie mężczyźni nie mają łatwo. Muszą sprostać wielu oczekiwaniom i wzorcom. Wszechobecny stereotyp faceta twardziela, który nie może rozczulać się nad sobą, wzbudza zniechęcenie. Do tego dochodzą ciągle funkcjonujące patriarchalne przekonania, że on musi być głową rodziny, ma zawsze ma rację i wymaga bezwzględnego posłuszeństwa. Nie dziwi zatem frustracja i zagubienie w męskim świecie. Czasem wydaje mi się, że oni myślą, że my oczekujemy cudów, gwiazdki z nieba, księcia na białym koniu i podobnych niewiadomych. Nie, my chcemy czuć się przy was po prostu dobrze i bezpiecznie.

Wobec powyższych faktów rodzi się pytanie, gdzie schował się mężczyzna? Taki, z którym mogę porozmawiać na poważne tematy i śmiać się do północy z mojej kolejnej życiowej gafy. Z dystansem do otoczenia i pewny swojej wartości. Czy boi się, że nie sprosta wymaganiom? Wobec tego apeluję! Chłopaku, daj się poznać, bo ja, zwyczajna dziewczyna, nie szukam twardziela, ale mam jedno zastrzeżenie… dla mnie nie wystarczy, abyś tylko był.

Anna Piekut

Anna Piekut

Absolwentka studiów w WSP TWP w Warszawie o kierunku polityka społeczna.

Komentarze