Miłość

Szukam słownikowych definicji. Okazuje się, że miłość to różne kompozycje, powiązania i zestawienia uczuć, emocji, namiętności i intymności.

Przeglądając oficjalny profil Nagrody Nobla natknęłam się na cytat, którego autorem jest meksykański poeta Octavio Paz, laureat tej nagrody w dziedzinie literatury: miłość nie jest pragnieniem piękna, jest pragnieniem spełnienia. Z tego zrodziła się we mnie taka wątpliwość, czy miłość naprawdę daje spełnienie? I co to jest miłość? Wiem i nie wiem.

Szukam słownikowych definicji. Okazuje się, że miłość to różne kompozycje, powiązania i zestawienia uczuć, emocji, namiętności i intymności. Samej miłości jako takiej nie ma. Rozczarowana i znużona, dalej nie szukam. Gdzie szalone porywy serca? Gdzie zepchnięcie podszeptów rozumu na dalszy plan? O ile dobrze pamiętam, powinna być dzikość i zapomnienie. Kiedyś przeżyłam coś takiego. Całą gamę różnych stanów, cztery pory roku. Dzisiaj nic z tego nie pozostało, oprócz mglistego pojęcia, że było warto to przeżyć. Coś jeszcze? Coraz bardziej zacierające się wspomnienia i wiele zdjęć, choć kilka poszło już z dymem. O sobie czytam Pierwszą miłość Szymborskiej: Nie drżą mi ręce, kiedy natrafiam na drobne pamiątki i zwitek listów przewiązanych sznurkiem (…) To prawda, nic właściwie nie ma. To gdzie spełnienie? Prędzej doszukałabym się w tym piękna, ale tylko chwilowego. Możliwe, że to właśnie jest ta wartość.

Wierzę w nową miłość, fot. Anna Piekut

Wierzę w nową miłość, fot. Anna Piekut

Pora odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla mnie jest miłość. W swojej analizie biorę pod uwagę wiele doświadczeń i metrykę, co może spowodować wynik daleko odbiegający od normy, ale ja nie szukam szablonów, raczej próbuję się z nich wyrwać. Słynne motyle w brzuchu to jakiś mit, bajka dla grzecznych dziewczynek, więc odpuszczam całkowicie. Roztargnienie? Doświadczam tego codziennie, a moja mantra brzmi pora wreszcie wziąć się w garść. Póki co, na słowach się kończy. Namiętność? Koniecznie, bez tego to będzie zwykła znajomość, może przyjaźń. Rozmowy do rana? Oby tylko były tematy, ale z jednym zastrzeżeniem. Czasem chcę mówić tylko o głupstwach, bez konieczności wznoszenia się na wyżyny intelektualne.

Z uporem podkreślam, że jestem zwyczajną dziewczyną, która wiedzie proste życie i nie ma żadnego nałogu. Nawet miłość nie jest moją obsesją. Zawsze kiedy o niej myślę, przychodzi mi do głowy utwór Taka miłość w sam raz śpiewany przez Michała Bajora. Trochę pieprzu, ciut mięty, część dróg prostych, część krętych. Ciut poezji, ciut prozy, trochę plew, trochę ziarna (…). Te słowa oddają w pełni to, co czuję i na co czekam. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wierzę w miłość. Brzmi to dość naiwnie, może nawet infantylnie, ale chcę jeszcze raz doświadczyć tego obłąkania zwanego uczuciem. Co będzie się działo, gdy pojawi się kochanek? Świat na pewno wtedy zwariuje. Znam siebie bardzo dobrze i wiem, że nic innego nie będzie ważne. Wolę być nieprzytomnie zakochana, niż żyć połowicznie. Czy wtedy będę spełniona? Nic z tych rzeczy, bo stan realizacji siebie odbywa się na zupełnie innym poziomie. Miłość mi w tym nie pomoże, to oddzielny temat. Poza tym, gdy nie będę kochać sama siebie, nie osiągnę zbyt wiele w żadnej dziedzinie. Tymczasem nie szukam miłości, może jeszcze sama mnie odnajdzie.

Anna Piekut

Anna Piekut

Absolwentka studiów w WSP TWP w Warszawie o kierunku polityka społeczna.

Komentarze