Coming-out jest głupi

No, co ja na to poradzę, że jest? Nie rozumiem, dlaczego niby homo-, czy biseksualiści mieliby wychodzić z szafy, a heteroseksualiści nie. Tyle się teraz słyszy o tych równych prawach we wszystkim, więc ja proszę, natychmiast mi się tu przyznać! Kto jest prawusem?!

Właściwie mogłabym zamknąć się w paru zapisanych powyższych zdaniach. Żeby się bardziej nie irytować, ale nie. Idę dalej. Coming-out kompletnie nie ma żadnego sensu. Co kogo w ogóle interesuje, jakiej orientacji jestem? Przychodzę z dziewczyną lub chłopakiem na niedzielny obiad. Przedstawiam jako swoją, jako swojego. [dziewczynę/chłopaka – nie obiad. – dop. autorka] I tyle. Nie wpieprzaj się z butami w moje życie, tak? Dzięki. Oczywiście to zbyt utopijny obraz rzeczywistości w wyobrażeniu mym. Tak nie może być, ponieważ… No, właśnie. Ponieważ, cholera, co? Co stoi na przeszkodzie żeby ludzie mieli normalne mózgi?

Przyznawać się do homoseksualizmu to tak, jakby zgadzać się na stwierdzenie, że homoseksualistą można się stać. No, dobrze, ale skoro istnieje taka możliwość, to znaczy również, że można zaobserwować w przyrodzie jej odwrotność? Będąc lesbijką, przy odrobinie dobrych chęci i po kursie korespondencyjnym, mogę stać się heteroseksualna? Eee… Nie, jednak podziękuję. A, swoją drogą… Kiedy TY odkryłeś w sobie swój heteroseksualizm? Chcesz się z tego wyleczyć? Terapia konwersyjna czeka!

Do homo-, czy biseksualizmu trzeba przyznawać się jak do jakiegoś AIDS/HIV, czy jeszcze czegoś innego. Naprawdę. A, chciałam tylko przypomnieć, że homoseksualizm oficjalnie wykreślono z listy chorób w 1973 roku. Taka drobna dygresja, nie zwracajcie uwagi.

fot. Trude Jonsson Stangel, CC0

fot. Trude Jonsson Stangel, CC0

Może i racja. Może dla niektórych wyjście z szafy jest ważne. Może to jakiś rytuał, nie wiem, przejścia. Ale wciąż mnie tu nurtuje, męczy, wierci. Dlaczego, do cholery, mam się jakoś wielce afiszować z tym, kogo kocham?! Chciałam, żeby ten felieton był jakiś mądry. Żebym ten coming-out jakoś tak filozoficznie, trochę może mądrze potraktowała, jakoś ładniej. Nie potrafię. Nie widząc w czymś kompletnie sensu, zwyczajnie nie potrafię o tym pisać. A na bezsens trochę szkoda mi czasu, wszak tak strasznie go mało, a tyle jest do zrobienia…! Wracając jednak do wątku głównego – coming-outy są według mnie głupie, ponieważ tylko upewniają bezmózgie istoty rodzaju ludzkiego, które niestety nadal stąpają po tej ziemi, że odmienna orientacja seksualna to parafilia. Odmienna – słowo klucz. Heteroseksualizm to też orientacja odmienna, jeśli tak na to patrzymy. I pamiętajmy, homoseksualizmem można się zarazić. Apsik!

Coming-out jest tak bardzo zbędny!!! Dlaczego nie możemy żyć w świecie, w którym każdy ma w dupie orientację seksualną drugiej, trzeciej, czwartej, piątej osoby…?! TO NIC NIE ZMIENIA. Love is love, podobno. Cały czas w głowie szumi mi, że homoseksualizm jest w bardzo dużej mierze wrodzony. Potwierdzają to badania, które już dość dawno udowodniły, że wskazuje na to chociażby skrajnie nierówna inaktywacja chromosomu X u matek homoseksualnych mężczyzn w porównaniu z matkami mężczyzn heteroseksualnych. Do tego dorzućmy badania epigenetyczne, które dotyczą receptorów dla androgenów na komórkach macierzystych. A, i ostatnie, moje ulubione. Badania immunogenetyczne. Ha! I co? Położyłam Cię, nie?

Coming-out a kościół/Kościół? Boję się przyznać, że jestem gejem/lesbijką, bo mnie wykluczy? Wiecie co?… Mówiąc zupełnie szczerze, z ręką na sercu. W dupie mam taki kościół/Kościół. Hipokryci cholerni. Nawet jeśli, już no oh God, powiedzmy, homoseksualizm jest tym (śmiesznym) grzechem to… Że tak sobie pozwolę wyciągnąć z Biblii Tysiąclecia, świętego Jana zacytuję: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. Tyle w temacie.

Co mogę powiedzieć na koniec? Poza tym, że wychodzenie z szafy jest głupie? Hmm… Wiem! Skorzystam z mojej ulubionej cudownej możliwości lekkiej prywaty – Mamo. Asia to nie moja przyjaciółka i nie moja współlokatorka. To moja dziewczyna. Buziaki!

Weronika Rogowska

Weronika Rogowska

Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni… frytki? Najlepiej z batatów. Psychofanka znaków prozodycznych – w tekstach i w życiu.

Komentarze