Wybielane kłamstwa

To nie będzie bolało. Autobus się spóźnił. Rodzice wrócą za godzinę. Zostańmy przyjaciółmi. Wszystko będzie dobrze. Wcale nie jestem pijana. Pani od matematyki się na mnie uwzięła. Od jutra zaczynam dietę. Pies zjadł mi zeszyt. Już nad tym pracujemy. Pięknie wyglądasz. Przeczytałem warunki umowy i je akceptuję. Oświadczam, że mam powyżej 18 lat.

Wszyscy kłamiemy. Dzieci, dorośli i staruszkowie. Wszyscy wszystkich. Filozofowie i naukowcy chętnie przyglądają się temu zjawisku. Jednym z pierwszych był Aureliusz Augustyn z Hippony, który już w 395 roku napisał traktat O kłamaniu.

Badania pokazują, że statystyczny Amerykanin kłamie średnio 11 razy w tygodniu. To daje 572 kłamstwa rocznie. Brzmi przerażająco? Ok, a teraz spróbuj przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz powiedziałaś koleżance, że wcale nie wygląda grubo w tej sukience albo że o czymś zapomniałaś, choć tak naprawdę wcale nie chciało Ci się tego zrobić. Myślę, że gdybyśmy zanotowali każdą taką sytuację, to 11 mogłoby się uzbierać. To może nie jest powód do dumy, no ale bądźmy… szczerzy.

Kłamać w obronie własnej

Czasem kłamstwo, jest obroną przed czyjąś wścibskością. Wtedy wydaje mi się mi się usprawiedliwione. Czasem to szybki i wygodny sposób, żeby uciąć temat, kiedy nie chcemy o czymś mówić.

– Jak sobie radzisz w nowej pracy?
– Dobrze, dziękuję.

– Jak ci się układa z chłopakiem?
– Aaaa, bez problemów.

– Wiesz dlaczego Jolka chodzi ostatnio taka struta?
– Jaka struta? Nic nie zauważyłam.

Bywa, że dzieci kłamią w obronie swojej prywatności. Bo dorośli zapominają, że dzieci w ogóle mają prywatność. Rodzice mają często mylne przekonanie, że dzieci powinny im o wszystkim mówić. Taki nadopiekuńczy rodzic zadręcza swoje dziecko milionem pytań. W co się bawiłeś z kolegami? O czym rozmawialiście po szkole? O czym piszesz te swoje opowiadania? I wymusza odpowiedź, nie tolerując odmowy. Tymczasem dziecko ma prawo do swoich sekretów. I biedne, jest zmuszone kłamać.

Takie kłamstwa nazwałabym kłamstwami w obronie własnej. Może nie są najlepszą rzeczą, ale nie są też czymś przez co powinniśmy zadręczać się wyrzutami sumienia.

fot. Jacqueline Macou, CC0

fot. Jacqueline Macou, CC0

Kłamać w obronie innych

Leszek Kołakowski posłużył się kiedyś przykładem – Jeśli gdzieś Żyd się ukrywa i przychodzą niemieccy żandarmi, pytając, czy tu Żyd jaki nie mieszka – któż z resztką sumienia mógłby powiedzieć, że w imię szlachetnej zasady nie-kłamania trzeba wydać człowieka katom na pewną śmierć?

Jeśli Twoje kłamstwo może uratować komuś życie, to kłam ile wlezie. Jednak nie żyjemy w czasach wojny albo w państwie totalitarnym, więc takie sytuacje raczej nam się nie przytrafiają.

Myślę, że zazwyczaj tylko tłumaczymy się, że kłamiemy dla czyjegoś dobra, a tak naprawdę kłamiemy dla własnej wygody. Czy powiedzieć schorowanej staruszce, że nie zostało jej wiele życia? Moim zdaniem tak, wtedy będzie miała szansę się pożegnać z bliskimi. Czy powiedzieć dziecku, że złamana ręka będzie boleć i może długo się goić? Myślę, że ma prawo wiedzieć. Czy przyznać koleżance z pracy, że wcale nie jesteśmy zachwyceni jej projektem? Jeśli skonfrontujemy swoją opinię z jej punktem widzenia obie będziemy miały możliwość czegoś się nauczyć.

To prawda pozwala nam tworzyć bliskie relacje z innymi ludźmi. Przytoczę słowa Taylor Jenkins Reid – Niektórzy myślą, że intymność dotyczy seksu. Ale intymność dotyczy prawdy. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że możesz powiedzieć komuś swoją prawdę, kiedy możesz się mu pokazać, kiedy stoisz przed nim odkryty, a jego reakcja brzmi „jesteś bezpieczny ze mną" – to jest intymność.

Okłamuj mnie, jeśli chcesz, ale nie tłumacz się, że to dla mojego dobra.

Katarzyna Durajska

Katarzyna Durajska

Studentka etnologii i antropologii kulturowej na UJ.
Od dziecka zafascynowana podróżami, kulturową różnorodnością. Z radością poznaje ludzi z całego świata.

Inne tego autora:

Komentarze