Tak za tak - nie za nie

Odmawiając skorzystania z atrakcyjnej oferty ubezpieczenia słyszę, że widocznie nie jest dla mnie ważne bezpieczeństwo bliskich.

Czuję się osaczona manipulatorami z każdej strony. Zwykłe dzień dobry w windzie nie oznacza już prostego przywitania. Może znaczyć: Wyglądasz na nadzianego, lepiej cię znać. Dziękujemy, zapraszamy ponownie w wolnym tłumaczeniu znaczy często: Następnym razem szybciej pakuj te zakupy, bo mi się nie będzie liczyło do premii.

Miły, i dałabym głowę, że szczery!, uśmiech pani w butiku gaśnie, gdy okazuje się, że jednak niczego nie kupię. Odmawiając skorzystania z atrakcyjnej, na pewno nie dla mnie, oferty ubezpieczenia słyszę, że widocznie nie jest dla mnie ważne bezpieczeństwo bliskich.

Ten sam sok, jeszcze kilka miesięcy temu tak przyjemnie gęsty – dlatego go kupowałam – dziś leje się jak woda (wiemy, ale chodziło o to, żebyś się wciągnęła w kupowanie). Rezygnując z darmowej – jakże to miło z ich strony! – maseczki na drugim końcu miasta słyszę w słuchawce pełne obrazy: To pani decyzja. I dałabym głowę, że w tym momencie pokazała mi środkowy palec, bezczelna!

Na półce w sklepie jeden tylko produkt nie ma ceny. Reszta przystępna cenowo, więc myślę: Pewnie kosztuje mniej-więcej tyle samo i biorę. A tu niespodzianka! Akurat ten produkt jest o wiele droższy!

Na próżno łudzę się, że pytanie znajomej: Masz dzisiaj czas? oznacza wspólny wypad do kina. Jeśli znów dam się nabrać i odpowiem twierdząco, mogę być pewna, że usłyszę prośbę o przysługę.

Po raz kolejny rozbrajając sztuczki mniejszych i większych manipulatorów, zmęczona ciągłą czujnością, chcę tylko powiedzieć, że tęskno mi do tych, co mają tak za tak – nie za nie.

Lucyna Juchiewicz

Lucyna Juchiewicz

Copywriter z krwi i kości. Polonistka.

Lubi psychologię, zwierzęta i kajakarstwo.
Po nocach, zamiast się wysypiać, czyta książki i ogląda filmy.

Inne tego autora:

Komentarze