Pandemia w wersji Beta

Miliony osób są zagrożone bezrobociem, a przedsiębiorcy masowo będą zamykać swoje firmy. Stopa życiowa większości z nas wkrótce mocno spadnie, a za kilka miesięcy wyjdziemy na ulice obalać rządy.

Wyraz pandemia w ostatnich tygodniach odmieniany jest przez wszystkie przypadki w mediach i rozmowach prywatnych. Głównie kojarzy się nam z czymś złym i budzi w nas obawy. Nie czas i miejsce, żeby analizować słuszność zachowań możnych naszego świata, przez które znaleźliśmy się w obecnej sytuacji. To oceni historia. Możemy jednak już dziś powiedzieć, że pandemia w znaczący sposób zmieniła nie tylko sposób postrzegania pewnych rzeczy przez zwykłych obywateli, ale też ich zachowania.

W internecie, telewizji i z innych przekazów docierają głównie informacje straszne i przerażające. Koronawirus zabierze jeszcze setki tysięcy istnień ludzkich i będziemy żyli z nim przez najbliższe lata. Miliony osób są zagrożone bezrobociem a przedsiębiorcy masowo będą zamykać swoje firmy. Stopa życiowa większości z nas wkrótce mocno spadnie a za kilka miesięcy wyjdziemy na ulice obalać rządy. Prawdopodobnie część z tych wydarzeń będzie miała miejsce, część nie. Dziś proponuję jednak na chwilę zamknąć uszy i oczy na te głosy, a potem zastanowić się, czy cokolwiek zyskaliśmy przez pandemię?

Zysk finansowy, wobec problemów ekonomicznych większości z nas, zostawiam na boku. Nie biorę pod uwagę osób, które zarobiały na sprzedaży maseczek bez atestów czy narzucając kilkusetprocentową marżę na środki do dezynfekcji. To skrajne przypadki. Tymczasem każdy z nas zyskał wiedzę i doświadczenie niewymierne, jednak mogące dać spokój w przyszłości.

Gadam bzdury?

fot. Claudio Schwarz, CC0

fot. Claudio Schwarz, CC0

Kto z Was, drodzy czytelnicy, przed kilkoma miesiącami miał okazję piec chleb w domowym piekarniku? Kto przygotowywał listy na zakupy i planował nabywanie produktów na kilka tygodni do przodu? Kto organizował w domu siłownię, korzystając jedynie z baniaków na wodę czy sprzętów domowych? Która pani malowała paznokcie czy farbowała włosy z pomocą bliskich a nie wykwalifikowanych kosmetyczek? Wreszcie, kto z Was potrafił, na starej maszynie używanej przez rodziców czy dziadków, szyć maseczki i chciał bezinteresownie rozdawać je potrzebującym?

Pewnie nikt albo niewielu z Was odpowiedziało na te pytania głośnym To ja!. Dzięki pandemii zdobyliśmy te doświadczenia. Odświeżyliśmy sobie też wiele podstawowych umiejętności, o których większość z nas już zapomniała. Pieczenie chleba czy organizacja zapasów pożywienia mogą się przydać w trudnych czasach. Wówczas będziemy już wiedzieli, jak się zachować i nie będzie to dla nas zaskoczeniem.

Sytuacja z początku pandemii to też możliwość poczucia na własnej skórze sytuacji, które do tej pory znaliśmy jedynie z seriali o apokalipsie. Puste półki sklepowe, opuszczone miasta, zamaskowani ludzie patrzący krzywo mijani na ulicy. Z czym kojarzy się Wam szykanowanie bliskich, sąsiadów i członków społeczności za to, że stali się ofiarami wirusa czy walczą z nim w szpitalach? Wczoraj znajomi, dziś wrogowie.

Takie sytuacje można mnożyć w nieskończoność, a dzięki nim możemy się przekonać, po której stronie jesteśmy, po której stronie staniemy.

Nie wiadomo, czy wirus z którym mamy do czynienia, będzie ostatnim. Być może czekają nasz świat inne problemy. Może dotkną dopiero nasze wnuki i dzieci, ale niewykluczone, że trafią się jeszcze naszemu pokoleniu. Jedno jest pewne, będziemy wiedzieli, w jaki sposób się zorganizować i co będzie najważniejsze. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, obecna pandemia może być wersją Beta innych tragedii naszego świata. Pozwala nam zdobyć doświadczenie, nabyć pewność siebie i wiarę w to, że nadal najważniejszą umiejętnością gatunku homo sapiens jest dostosowanie się do zmiennych warunków.

Komentarze