O zaglądaniu do talerza, cudzego!

Tak naprawdę nie bardzo interesuje mnie, kto co je na obiad. Jest mi osobiście obojętne, czy ludzie jedzą schabowego, sałatkę grecką czy batoniki od Ani L. Jednak jedna rzecz niemiłosiernie irytuje mnie w tym całym wege trendzie...

Milion – tyle osób w Polsce, w 2019 roku, zadeklarowało się jako osoby niejedzące mięsa, a dwa miliony osób planuje przejść na taką dietę, według badania przeprowadzonego przez portal Pyszne.pl. Nie ulega wątpliwości, że bycie wege, z dnia na dzień staje się coraz popularniejsze i przeradza się w swego rodzaju modę. Czy to dobrze?

Tak naprawdę nie bardzo interesuje mnie, kto co je na obiad. Jest mi osobiście obojętne, czy ludzie jedzą schabowego, sałatkę grecką czy batoniki od Ani L. Jednak jedna rzecz niemiłosiernie irytuje mnie w tym całym wege trendzie – przekonywanie osób o innych upodobaniach żywieniowych do bycia wege, argumentując, że jedzenie zwierząt jest wysoce nieetyczne, że zwierzęta cierpią, że hodując krowy emitujemy gazy cieplarniane do atmosfery, że w dzisiejszych czasach mięso nafaszerowane jest chemią i ogólnie rzecz biorąc, mięsożercy przyczyniają się do końca świata. Takie osoby zazwyczaj nie mają zielonego pojęcia o tym, jak wygląda hodowla i ubój zwierząt oraz nie zdają sobie sprawy, że uprawa soi, do ich sojowego mleka dolewanego do kawy z cynamonową posypką… cóż, bywa, że nie zawsze jest tak kolorowa, jak pokazują w folderach.

fot. Charlie Solorzano, CC0

fot. Charlie Solorzano, CC0

W Polsce wegeterrorystów najczęściej można spotkać w … internecie. To właśnie tam toczą się najzajadlejsze dyskusje o tym, czy człowiek jest zwierzęciem (wielu ludzi nadal uważa, że Homo sapiens nie jest zwierzęciem i doszukują się dla nas oddzielnego królestwa wśród organizmów żywych) roślinożernym, czy wszystkożernym albo odbywają się debaty o wielkiej szkodliwości jedzenia mięsa.

Nie chcę wszystkich wegetarian wrzucać do jednego worka. Wiadomo, że na świecie są ludzie normalni i mniej normalni. Sama przez rok nie jadłam mięsa (swoją drogą, odbiło się to negatywnie na moim zdrowiu i stanie konta bankowego), ale nie wyobrażam sobie żeby w restauracji robić aferę, gdy znajomi, zamiast brokułów z suszonymi pomidorami, zamówią makaron z kurczakiem. Jednakowoż w mediach nie słyszy się o koneserach mięs wybijających okna w wegetariańskich punktach gastronomicznych. Przykładowo we Francji jest bardzo duże przypadków dewastowania sklepów oferujących swoim klientom produkty mięsne przez zwolenników diety wegetariańskiej. Co ciekawe – powstał nawet specjalny oddział policji walczący z przeciwnikami spożywania i produkcji mięsa. Żyjemy w świecie absurdu.

A żryjcie sobie padlinę jak chcecie, ale nie pier***cie głupot! Szkołę kończył jeden z drugim i myślą że pozjadali wszystkie rozumy.
Człowiek ma układ pokarmowy roślinożercy i jak je mięso to niszczy sobie zdrowie.
Wypowiedź z internetu, archiwum własne

Pół biedy, gdy wegeterrorysta układa jedynie swoją dietę i zajadle narzuca ją innym dorosłym. Gorzej, gdy ze swojego małego dziecka albo, co jeszcze dziwniejsze, psa czy kota, chce zrobić wege jednostkę. Nagle ubój, nieświadomego wówczas zwierzęcia, z zootechnicznego punktu widzenia w sposób humanitarny, jest bardzo zły, ale spowodowanie potencjalnej anemii u dziecka, cukrzycy u psa albo rozszerzonej kardiomiopatii u kota już jest w porządku.

Czy naprawdę w imię, nie do końca dla osób postronnych zrozumiałej, ideologii, konieczne jest schowanie szacunku wobec innych do kieszeni? Czy czynienie świata lepszym ma polegać jedynie na uprzykrzaniu życia, zwłąszcza ludziom mającym inne upodobania kulinarne? Czy zaglądanie ludziom do talerza i obrażanie w internecie ma cokolwiek zmienić…

Karolina Koźlak

Karolina Koźlak

Studentka zootechniki. Ale nie tylko zwierzęta są jej wielką pasją. Uwielbia zabawę słowem, a obcowanie ze słowem pisanym przynosi jej wiele satysfakcji a nawet radości.

Inne tego autora:

Komentarze