Guma w świątyni

Rzymski filozof, pisarz i poeta, Seneka Młodszy pisząc o religii stwierdził, że 'dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna'. Amerykański architekt-modernista, Franka Lloyd Wright w XX wieku uznał medium swych czasów, tj. telewizję, za gumę do żucia dla oczu. Jak zatem człowiek ery smartfonów powinien ocenić prowadzone przez TVP poszukiwania pomysłów na programy religijne?

Dwa tygodnie temu Telewizja Polska ogłosiła wirtualny nabór projektów na audycje o tematyce religijnej. Z pozoru wydawać by się mogło, że państwowa spółka poszukuje nowego pracownika na stanowisko Menedżera Projektów Transmisji. Wpisując podobne hasła w językach obcych w popularnej wyszukiwarce za każdym razem otrzymywałem oferty pracy. Nasza lokalna telewizja postanowiła jednak pójść znacznie dalej niż zacofane, zachodnie spółki. Dzięki nowatorskiemu myśleniu, medium publiczne stworzyło prawdziwy majstersztyk współczesnej ekonomii. Niczym klasyczni imprezowicze w mediach społecznościowych, pracownicy spółki wystosowali anons o poszukiwaniu, w tym przypadku nie pomysłu na wieczór, a koncepcji całej audycji! Ta niezwykła szansa umożliwiła nie tylko podratowanie budżetu ale i przeprowadzenie prawdziwej sondy wśród widzów jednocześnie. Pomysł ten przebija nawet koncepcję marki, która swego czasu zaproponowała sprzedaż kawy rozpuszczalnej składającej się z dwóch lub nawet trzech składników, mieszczących się w jednej torebce. Zadaniem autorów było przekazanie własnych pomysłów po to, by spółka mogła zyskać prawa do własności intelektualnej. Oczywiście autorzy, przy odrobinie szczęścia lub pomocy sił wyższych, mogliby zostać zaproszeni do współpracy przy realizacji poszczególnych pomysłów. Na czym ta współpraca miałaby polegać?

Guma w świątyni, fot. Jerzy S. Tarłowski

fot. Jerzy S. Tarłowski

Pomysł ten zwrócił szczególną uwagę znajomej artystki, która postanowiła podzielić się radosną nowiną z przyjaciółmi. Nie trzeba było czekać długo, by cyganeria i myśliciele stworzyli Telewizji Polskiej zupełnie nowy repertuar! Koncepcje prześcignęły nawet możliwości MTV. Od programów sportowych poprzez konkursy pieśni i tańca aż po sekcję wnętrzarską. Nie mogło oczywiście zabraknąć programów kulinarnych z udziałem kultowych postaci, czy nocnych spowiedzi w programie na żywo. Czego by nie mówić, wizja duchowieństwa tańczącego na lodzie, rewolucji w miejscach kultu oraz ich aranżacji z pewnością mogłaby zapewnić każdej stacji wysoką oglądalność. Niestety z różnych przyczyn o charakterze cywilno-prawnym nie posiadam możliwości przytoczenia tytułów zawartych w „zreformowanej” ramówce.

Sytuacja ta rodzi podstawowe pytanie o kondycję mediów państwowych, kulturę i szacunek dla prawa. Zgodnie z drugim punktem artykułu 25 Konstytucji RP – „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Czy komentarz do niedzielnej ewangelii w formie felietonu wyświetlanego przez telewizję państwową naprawdę stanowi zachowanie bezstronności w sprawach przekonań religijnych? Co więcej, czy autorzy koncepcji mogą liczyć na wynagrodzenie? Jeśli nie, to czy instytucja funkcjonująca z pieniędzy podatników naprawdę powinna prosić o więcej? Przede wszystkim należy sobie zadać pytanie o to, czy guma Wrighta powinna być przyklejona do świątyni?

Jerzy S. Tarłowski

Jerzy S. Tarłowski

Muzeolog, kulturoznawca.
Miłośnik architektury i historii Warszawy.

W wolnych chwilach społecznik, podróżnik, plastyk i bloger.
Absolwent UKSW.

Komentarze