Greenpoint, Greenpoint jest wielki na wieki!

Paleta możliwości odtworzenia ulubionych scen znanych z małego ekranu jest szeroka jak barki Roberta Bruneiki. Tak więc znajomi z lubością planują kolejne dni wycieczki marzeń, a ja każdemu z nich szczerze życzę Szczęśliwego Nowego Jorku!

Raz na jakiś czas kolejny z moich znajomych wrzuca zdjęcia typu „ja i most brooklyński” lub „to ja na Times Square”. Za każdym razem lajkuję, bo fajnie, że kolejnej osobie udało się uzbierać hajs, wyczekać swoje w kolejce po wizę no i wreszcie pokonać lęk przed przekroczeniem Wielkiej Wody. Uczucie ekscytacji towarzyszy im już kilka tygodni przed podróżą. Dla naszego pokolenia, karmionego od dzieciaka amerykańską popkulturą, zetknięcie się ze światem znanym dotychczas z ulubionych seriali i filmów musi budzić fascynację.

Chcesz wypić drinka w pubie i poczuć się jak bohaterki Seksu w wielkim mieście? Nie ma problemu! A może krótki i niezbyt męczący jogging w Central Parku? Załatwione! Paleta możliwości odtworzenia ulubionych scen znanych z małego ekranu jest szeroka jak barki Roberta Bruneiki. Tak więc znajomi z lubością planują kolejne dni wycieczki marzeń, a ja każdemu z nich szczerze życzę Szczęśliwego Nowego Jorku!.

Przytoczenie tytułu filmu Janusza Zaroskiego z 1997 roku nie jest przypadkowe. Jest to opowieść o polskich emigrantach osiadłych na Greenpoincie – jednej z brooklyńskich dzielnic Nowego Jorku. Każdy z nich emigrował z marzeniem o realizacji amerykańskiego snu, który okazał się, w zależności od przypadku, demontażem azbestowych dachów, harowaniem po kilkanaście godzin na dobę w rzeźni czy usługiwaniem w domach tych zamożniejszych nowojorczyków. Z czasem wielkie oczekiwania ustępują frustracji, a tęsknota za domem staję się nie do wytrzymania. Trudno nie zgodzić się z Kazikiem, który w utworze Natalia w Brooklynie śpiewa:

O! Greenpoint, Greenpoint jest wielki na wieki
Największa atrakcja światowej turystyki
Turyści tu spędzają przeciętnie osiem lat
Mimo, że jeszcze gdzieś indziej jest piękny świat.

Ostatnio dopadła mnie refleksja, że jednak trochę się przez te 20 lat pozmieniało. Oczywiście emigracja zarobkowa wciąż jest dość popularnym zjawiskiem w naszym społeczeństwie, ale odsetek ludzi wykorzystujących wizy turystyczne zgodnie z ich przeznaczeniem znacząco urósł. Mam nadzieję, że Greenpoint coraz rzadziej będzie miejscem docelowym turystów z Polski, chociaż z całą pewnością warto go odwiedzić przy okazji pobytu w Wielkim Jabłku!

Pan Bekinson

Pan Bekinson

Miłośnik brytyjskiego kina, czeskiej kuchni oraz polskiego rapu.

Politolog i italianista z wykształcenia, samozwańczy czempion Fify z wyboru.

Prowadzi bloga questypoboczne.

Inne tego autora:

Komentarze