Beznadziejna, nadopiekuńcza i zaskoczona

Beznadziejna Pani Domu, zostałaś tylko ty! Ze swoimi zdjęciami rozsypanej po kuchni kawy, bałaganu w szafach i nieudanych ciast, które tak mnie zawsze podnoszą na duchu...

Czasem, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie samym, wystarczy przejrzeć swoją listę grup dyskusyjnych na Facebooku. Moja wydała mi się dość znacząca – Beznadziejna Pani Domu, Nadopiekuńcze Mamy, Zaskoczeni Rodzice Nastolatków.

Z dołka, w jaki wpadłam, widząc czarno na białym, kim jestem, wyciągnęli mnie niespodziewanie sami uczestnicy moich dyskusyjnych grup.

Oto jedna z dyskutantek z Zaskoczonych Rodziców Nastolatków dzieli się swoim oburzeniem. Trzynastoletni synek taki zawsze grzeczny, taki ułożony, a tymczasem ona – matka – znajduje na jego komputerze czat z koleżanką, z którym dokładnie się zapoznała (załączyła nawet cytaty)! Pełno w nim wulgaryzmów – żali się słusznie zrozpaczona czytelniczka cudzej korespondencji – zrobiłam synowi awanturę, ale boję się, co z niego wyrośnie.
Stwierdzam, że to jednak nie grupa dla mnie i z ulgą odlajkowuję.

Beznadziejna, nadopiekuńcza i zaskoczona fot. Ryan McGuire, CC0

fot. Ryan McGuire, CC0

Niedługo potem jedna z Nadopiekuńczych Mam, uśmiechająca się ze zdjęcia podpisanego imieniem i nazwiskiem, żali się innym, że przyłapała swojego dorastającego syna w bardzo intymnej sytuacji. Przerażona załamuje ręce, że wychowała, jak sama mówi, zboczeńca i pederastę. Ta sama mama za chwilę też upewnia się, czy skoro to zamknięta grupa, to czy na pewno nikt prócz jej członków nie przeczyta jej wpisów.
Boże, chroń syna tej pani. I mnie, przed tą grupą. Wypisana!

Beznadziejna Pani Domu, zostałaś tylko ty! Ze swoimi zdjęciami rozsypanej po kuchni kawy, bałaganu w szafach i nieudanych ciast, które tak mnie zawsze podnoszą na duchu… Jednak co nie zerknę na zdjęcie, na plan pierwszy wysuwają się długie nogi pstryknięte przy okazji i tipsy w esy-floresy trzymające przypadkiem urwane ucho dzbanka. Żegnajcie, siostry w nieporządku.

Uff… żadnych więcej grup dyskusyjnych. Chyba, że będę pisać następny felieton.

Lucyna Juchiewicz

Lucyna Juchiewicz

Copywriter z krwi i kości. Polonistka.

Lubi psychologię, zwierzęta i kajakarstwo.
Po nocach, zamiast się wysypiać, czyta książki i ogląda filmy.

Inne tego autora:

Komentarze